Ostatnio słowo Francja była odmieniana przez wszystkie przypadki na całym świecie. Ale nie ze względu na słynne sery francuskie, smaczne bagietki czy inne smaczności pochodzące z tego ciekawego kraju. Okazało się, że to co kiedyś było możliwe do zobaczenia w filmach z serii Arsin Lupin (świetny francuski film), czy Vinci (nie gorszy polski film), tym razem można to było zobaczyć w wiadomościach dniach.
7 minut…
7 minut to mniej więcej tyle, ile jest potrzebne na zrobienie kilku kanapek, kawy i zjedzenie dobrego śniadania, albo…. by wpaść do Luwru po kilka błyskotek wartych ok 90 milionów euro, czy nawet jeszcze więcej. Nie będziemy się rozpisywać co i jak ukradziono, bo to nie nasza specjalność. Ale Pytanie: dlaczego firma IT pisze o kradzieży w Luwrze?

Canva
Bezpieczeństwo!
Gdyby zapytać przeciętnego Francuza, jakie jest prawdopodobieństwo okradzenia Luwru, to popatrzyłby na Ciebie jak na głupka. Wyobrażenie Francuzów o bezpieczeństwie Luwru, znacząco się zmieniło w niedzielę o godzinie 9:40. Co tu ukrywać, podejrzewam, że większość z nas też była w lekkim szoku, nawet jak nie jesteśmy koneserami francuskiej sztuki.
Do rzeczy!
Okazuje się, że coś co wygląda na twierdzę nie do zdobycia, można pokonać w 7 minut używając: kosza na podnośniku i szlifierki kątowej. Posiadając odpowiednią wiedzę można wejść i wyjść – jak do doktora Prozaka. Tylko zamiast „pieczonki” mamy w ręku świecidełka warte kilkadziesiąt milionów euro. Miejsce które przechowuje mnóstwo takich skarbów, miejsce które odwiedza dziennie ok. 30 tysięcy dziennie różnych ludzi z całego świata okazuje się być niezabezpieczone w wystarczający sposób. Bo gdyby tylko tak sobie pomyśleć, dlaczego w oknach nie było krat antywłamaniowych, albo rolet podnoszonych dopiero jak strażnik będzie na miejscu. Albo dlaczego po wyłączeniu alarmu nie było strażników lub innych zabezpieczeń w poszczególnych salach? Te pytania można by mnożyć bez końca!
To teraz pytanie do Ciebie: przyjmijmy, że jesteś dyrektorem i właścicielem swojego własnego Luwru, którym jest Twoja firma. Ile czasu potrzeba, żeby wynieść jakieś cenne informacje z Twojej organizacji? Czy w czasie kiedy Ty jesz swoje śniadanie i pijesz kawę, ktoś właśnie nie odjeżdża z Twoimi danymi? Może sobie czytasz ten artykuł i myślisz: „nooo, Internet jest potencjalnie niebezpieczny. Ale ja swoją firmę mam od ….. (tu sobie wstaw dowolną liczbę) lat i nic się nie dzieje”. Wiesz kiedy ostatni raz tak poważnie okradziono Luwr? W 1911. Tak więc Drogi Czytelniku przelicz sobie, ile czasu był względny spokój.
Konsekwencje…
Czy to oznacza, że skoro tak długo był spokój, to strata tych skarbów mniej „boli”? Albo osoby odpowiedzialne myślą: „skoro tak długo nikt nas nie okradł to i tak dobrze, że tyle czasu był spokój”? A czy gdybyś stracił ważne dane, byłbyś zadowolony, że to pierwszy przypadek w historii Twojej firmy? Czy fakt, że to pierwszy raz, albo że od kilku czy kilkudziesięciu lat nie miałeś poważnej awarii, zwalnia z ponoszenia konsekwencji? Czy wiesz jakie konsekwencje poniesiesz jak stracisz swoje dane?
Konsekwencje wykradzenia danych w firmie potrafią być równie bolesne, jak utrata najcenniejszych dzieł z Luwru. Tyle że zamiast obrazów, znikają informacje — o klientach, kontrahentach, finansach, projektach. I o ile zrabowany diament można kiedyś odzyskać, to danych często już nie da się odzyskać wcale. Skutki? Utrata zaufania klientów, paraliż działania firmy, kontrole i kary finansowe, a czasem nawet upadek całego biznesu. Bo kiedy dane wypłyną, nie ma znaczenia, czy to był pierwszy raz – liczy się to, że Twoja reputacja właśnie wyciekła razem z nimi.
CZY ZNASZ SŁABE PUNKTY w zabezpieczeniach danych i odpowiednio do nich działasz?
Chcesz je omówić, albo poznać? Umów się z nami na kawę. Pogadamy, popatrzymy, doradzimy. Dbaj o swój Luwr. Zobacz czy nie masz jakiegoś okienka przez które wejdą mało sympatyczni goście przy pomocy mało zaawansowanych narzędzi.