BLOG

Dlaczego warto korzystać z usług Ekspertów?

Co robi niedoświadczony administrator lub firma informatyczna niedysponująca odpowiednio wykwalifikowanymi specjalistami? Ratuje się, jak może, by zachować posadę/klienta- często stosując prowizoryczne rozwiązania (często niesamowicie kreatywne!), które wprawdzie działają na pierwszy rzut oka, jednak mają niewiele wspólnego z profesjonalizmem. Przyjęcie jedynie kryterium ceny przy wyborze firmy informatycznej lub kandydata na stanowisko administratora kończy się zwykle wyborem niedoświadczonego administratora lub firmy, której technicy nie dysponują odpowiednią wiedzą.

Podczas mojej wieloletniej współpracy z Firmą DreamITeam miałem przyjemność poznać i obsługiwać wielu klientów- a tym samym poznać wiele problemów oraz przyjrzeć się, w jakim stanie pozostawiają po sobie infrastrukturę IT poprzednicy. Bywało różnie- czasem byliśmy miło zaskoczeni, a czasem zastany bałagan wołał o pomstę do nieba i piekła zarazem.

Niestety- ta druga opcja przydarzała się zdecydowanie częściej. Pewnego razu, gdzieś na początku 2014 roku, mieliśmy przyjemność rozpocząć współpracę z jedną z warszawskich kancelarii prawnych. Jako zespół ekspertów poważnie podchodzących do każdego nowego zleceniodawcy, zawsze rozmawialiśmy z Klientem o jego oczekiwaniach, specyfice prowadzonego przez niego biznesu, aktualnych usterkach sprzętu oraz sprawach niedokończonych przez poprzednią ekipę. Przy współpracy zawsze biorę pod uwagę wszelkie niuanse codziennej pracy klienta.

Szefowa biura kancelarii przekazała nam informację, że pół roku wcześniej w firmie wymieniono komputery oraz serwer- początkowo na mojej twarzy pojawił się uśmiech, gdyż pomyślałem sobie, że infrastruktura jest nowa i co za tym idzie- nie będzie wymagała dużych nakładów pracy przy jej utrzymaniu. Jakież było moje zdziwienie kilka godzin później….

Wspólnie z asystentem przystąpiłem do audytu wstępnego i przeglądu serwera, co jest standardową procedurą u każdego nowego Klienta (lub Pracodawcy). Kolega zajął się przeglądem komputerów, a ja sprawdzaniem serwera. Szybko odkryłem, że nowa maszyna pracuje pod kontrolą systemu Microsoft Windows Server 2012 R2. Była to dobra wiadomość, że poprzednicy zadbali, by nowy serwer miał najnowsze dostępne oprogramowanie. Zalogowałem się do serwera i… tu zaczyna się opowieść. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam absolutnie nic! Zwykle informatycy pozostawiają po sobie skróty na pulpicie bądź jakieś swoje pliki. Tym razem było pusto. „Pedanci” – pomyślałem.

Szybko przeszedłem do sprawdzenia, do czego dokładnie służył Klientowi ten serwer i w jakiej kondycji są poszczególne jego role oraz usługi. Zauważyłem ciekawą rzecz – jedyną zainstalowaną funkcją było Hyper-V. Nagle wszystko stało się jasne. Poprzednicy postanowili skorzystać z możliwości licencji Windows Server 2012 R2, która pozwala na instalację wirtualnej kopii systemu i postanowili zwirtualizować cały nowy serwer. Rozwiązanie to ma swoje plusy i minusy, ale skoro je wybrali, nie pozostało mi nic innego, jak zalogować się na wirtualną maszynę, by kontynuować przegląd.

Kiedy zobaczyłem co dzieje się z wirtualną maszyną moje serce stanęło na moment, dostałem czkawki, a mózg zaczął wydzielać odczuwalne ciepło wokół głowy – to przerosło moje najśmielsze oczekiwania!

Przypadek ten opisywałem na blogu Firmy DreamITeam 8 Maja 2014 roku – link do tamtego artykułu jest TUTAJ. Jako, że jestem autorem także tamtego tekstu, pozwolę sobie zacytować samego siebie:

Okazało się, że wirtualna maszyna pracuje pod systemem Windows 2003 Server, a na nim umieszczono wszystkie usługi takie jak ADDS, DNS, serwer wydruku, serwer plików oraz serwer aplikacji webowej do obsługi kancelarii prawnych. Długo zastanawiałem się, dlaczego ktoś zrobił coś takiego. Pomyślałem, że może do nowego serwera nie zostały zakupione licencje CAL (licencje wymagane do zakupu dla każdego użytkownika poza samą licencją na serwer). Zapytałem o to Klienta. Pani księgowa sprawdziła faktury… jak byk – ważna licencja tak na serwer, jak i CAL. Wróciłem do serwera i przejrzałem pliki. Odnalazłem program Disk2Vhd, czyli narzędzie Microsoftu do przenoszenia zawartości fizycznych dysków do wirtualnych maszyn. Odkryłem o co naprawdę chodziło. Poprzednicy, wymieniając stary serwer na nowy sklonowali jego zawartość i zamknęli to, co otrzymali w wirtualnej maszynie uruchomionej na nowym serwerze. Być może brakowało im odpowiedniej wiedzy, aby migrować dane na nowy system, dlatego postanowili zwirtualizować stary. Być może chcieli oszczędzić sobie czasu i wysiłku. Szkoda tylko, że Klient nic o tym nie wiedział – wydał wiele tysięcy złotych na nowy serwer, ale nie zyskał absolutnie nic. Pracował nadal na tym samym, przestarzałym, zaśmieconym, nieserwisowanym systemie, któremu w dodatku lada moment miało skończyć się wsparcie techniczne i który przede wszystkim nie wykorzystywał możliwości nowej maszyny.

To nie koniec radosnej twórczości „techników”. Okazało się, że na niektórych komputerach, zakupionych razem z serwerem i posiadających licencję Windows 7 oraz powyżej 4GB pamięci RAM, poprzednicy zainstalowali Windows XP. Od wielu lat było wiadomo, że system ten miał zostać uśmiercony w kwietniu 2014 roku. Dlaczego w październiku 2013 roku ktoś instalował go na nowym sprzęcie? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Doprowadzenie infrastruktury IT u tego Klienta do porządku zajęło mi wiele godzin pracy- przyjemnej, ale wyczerpującej. Nad samym serwerem spędziłem 30 godzin nieustannej pracy bez snu i przerw- by klient miał jak najkrótszy czas przestoju. Kancelaria musiała pokryć koszty dodatkowej pracy- a gdyby tak od razu powierzyła swoje IT profesjonalistom?

 

ul. Czereśniowa 98 lok. 230
02-456 Warszawa

Biuro: 22 3507809

Opiekun techniczny: 509-416-760

Umowy/oferty: 504-174-014