BLOG

Koniec wsparcia dla Windows XP – i co dalej?

Ten artykuł jest kopią z http://dreamiteam.pl/blog/2014/04/17/koniec-wsparcia-windows-xp-dalej/

Pozwoliłem sobie umieścić kopię, ponieważ jestem także autorem pierwotnego wpisu.

8 Kwietnia 2014 roku Microsoft zakończył oficjalne wspieranie systemu Windows XP. Od tej daty minęło dopiero kilka dni, ale czy zauważamy jakieś widocznie zmiany w związku z odejściem najdłużej żyjącego systemu w historii? A może to cisza przed burzą i prawdziwe problemy dopiero się zaczną? Co tak naprawdę oznacza ten koniec wsparcia? Czy to prawdziwy powód do obaw, czy tylko chwyt giganta z Redmond, aby zmusić nas do wydania kolejnych setek złotych?

Wielu z nas zapewne do niedawna używała Windows XP lub nadal go używa. Przyczyn jest wiele – przyzwyczajenia, niedomagający sprzęt lub fakt posiadania programów lub urządzeń, które z nowszymi systemami nie współpracują. Jest jeszcze jedna grupa – ci, którym ktoś „mądry” powiedział, że Windows 7 albo Windows 8.1 jest gorszy niż XP, a ci uwierzyli. Przez ostatnich kilka lat nie był to tak naprawdę wielki problem, ponieważ Windows XP nadal żył, rozwijał się, a gdzieniegdzie nadal było można go kupić (na przykład wraz z komputerami poleasingowymi lub w netbookach, które nie były w stanie „dźwignąć” Visty). Życie tego systemu było tak długie, że praktycznie wszyscy zdążyli go zainstalować, nauczyć się go, dostosować pod siebie, a niektórym nie mieściło się w ogóle w głowie, że istnieją inne systemy! Windows XP królował przez prawie 13 lat, ale nadszedł jego koniec.

W sieci pojawiły się tysiące artykułów, facebook aż wrzał od wpisów, a zainteresowanie tematem przypominało czasy, kiedy zbliżał się rok 2000 i straszono nas ogólnoświatową katastrofą z powodu masowych awarii systemów komputerowych. Podobnie jak w roku 2000, tym razem również nic takiego nie miało miejsca. Co więc tak naprawdę nam grozi?

Pewne jest jedno: koniec wsparcia to nie jest jakaś magiczna granica, po której wybucha nam komputer lub system przestaje działać. Koniec wsparcia tak naprawdę oznacza dokładnie tyle, co koniec wydawania poprawek i łatek. Łatki, które Microsoft udostępnia dla wspieranych systemów są w rzeczywistości poprawkami zabezpieczeń, ulepszeniami funkcjonalności, aktualizacjami sterowników, a także poprawkami błędów i niedociągnięć w systemie i oprogramowaniu. Czy bez tego można żyć? Można, tak samo jak bez lekarstw- a czy długo? To zależy od stylu życia, a więc od sposobu używania komputera. Bez łatek zabezpieczeń komputer jest bardziej podatny na ataki. Bez udoskonaleń sterowników nie będzie obsługiwać nowszych urządzeń. Bez ulepszonych funkcjonalności nie będzie współpracować z nowszymi systemami, a także nie będzie spełniać naszych oczekiwań multimedialnych czy biznesowych. Bez poprawek błędów nie możemy liczyć, że coś, co dziś w systemie nie działa prawidłowo zostanie kiedyś naprawione.

Wniosek: koniec wsparcia to jeszcze nie choroba komputera- to jest wystawianie go zimą bez czapki na śnieżycę.

Co oznacza to dla użytkowników? Wszystko zależy od tego, do czego używamy komputera.

Kto może się czuć bezpieczny? Odpowiedź brzmi : nikt, ale na pewno mniej narażeni na skutki braku poprawek do systemu są ci użytkownicy, którzy z komputera korzystają sporadycznie, nie pobierają plików, wchodzą na swoje ulubione, zawsze te same strony www, które są bezpieczne i nie klikają w reklamy. Statystyczny czytelnik wiadomości, sprawdzacz pogody lub koresponder mailowy nie prędko zauważy, że w ogóle coś się zmieniło. Ludzie bez dostępu do internetu wykorzystujący komputer jako „maszynę do pisania” również. Za to użytkownicy biznesowi, maniacy nowych technologii i „szperacze” internetowi i gracze zauważą to natychmiast, o ile jeszcze nie zauważyli.

Co może się stać? Na przykład dużo łatwiej o infekcję wirusową. Dużo łatwiej o włamania. Dużo łatwiej stracić ważne dane lub ich poufność. A trudniej? Trudniej o kompatybilne oprogramowanie (niektórzy producenci oprogramowania dla firm ogłosili, że kolejna wersja ich produktów nie będzie już współpracować z Windows XP). Trudniej o antywirusa (niektórzy producenci już go nie wspierają, a niektórzy zapowiedzieli, że niebawem przestaną). Trudniej o sterowniki (już od pewnego czasu brakuje sterowników do nowych urządzeń dla Windows XP, a będzie tylko gorzej). Trudniej o aktywację. Trudniej o Office (najnowszy nie współpracuje z XP).

Co jeszcze? Nie tylko brak programów. Nie tylko brak sterowników. Nie tylko bezpieczeństwo, ale przede wszystkim przestarzała technologia, która ma ponad 13 lat!

Windows XP nawet ze swoimi wszystkimi poprawkami jest wielokrotnie mniej bezpieczny od Windows 8.1 , dodatkowo nie wspiera wielu nowych technologii. Nie obsługuje najnowszego DirectX (ważne dla graczy i grafików). Nie obsługuje więcej jak 2GB pamięci RAM (owszem- „widzi” do 3,2GB, ale potrafi korzystać wyłącznie z 2GB!). Wymieniać można w nieskończoność.

A co za tym wszystkim idzie? Częstsze awarie. Więcej pracy dla działu IT w Twojej firmie lub dla serwisu w Twoim domu, czyli większe koszty. To tak jak z zabytkami, których utrzymanie jest dużo droższe, niż nowych przedmiotów/budynków/pojazdów.

Dla kogo więc XP, a komu wypada jak najszybciej uciekać z tonącego okrętu?

Użytkownicy biznesowi, multimedialni entuzjaści, gracze, miłośnicy surfowania po Internecie… słowem WSZYSCY poza tymi, którzy sporadycznie korzystają z komputera do układania pasjansa lub napisania pisma do urzędu raz w roku.

A co wybrać? Ja polecam Windows 8.1 wszystkim, którzy nie boją się nowości i są pewni, że ich programy będą na nim działać (większość tych popularnych działa bez problemu). Dla konserwatystów polecam Windows 7, którego wsparcie kończy się dopiero w 2020 roku.

ul. Czereśniowa 98 lok. 230
02-456 Warszawa

Biuro: 22 3507809

Opiekun techniczny: 509-416-760

Umowy/oferty: 504-174-014